Aerobik Bydgoszcz |przegląd rejestracyjny kraków |klinkier
„— Mówi Nalewajko. Serwus, Józek! Generał przyjechał...
— Wiem, teraz nie mam czasu.
— A szkoda. Ja mam wiadomość, że na kolonii w Cimoszce „Bury" ukrył sześciu bandytów w stodole u meliniarza.
— Eeee, lipa!
— Sto procent! Murowane. Tylko wybrać! Jak kurczaki z gniazda. Wziąłbym swoich chłopaków, ale tamci są paskudnie uzbrojeni...
— No dobrze. Pomyślę po ^odjeździe gościa. Na razie! — Wskoczył w buty i wypadł przed budynek.
Kompanie stały już w dwuszeregu. Generał Kieniewicz, który prowadził sławnych kilińszczaków na Warszawę, na Wał Pomorski i na Berlin, był wysokim, tęgim, szpakowatym mężczyzną. W gronie oficerów sztabowych rozmawiał teraz z żołnierzami na prawym skrzydle. Co chwilę spoglądał w prawo, skąd powinien nadejść dowódca batalionu. Widocznie niecierpliwił się.
Waszkiewicz ruszył pośpiesznie wzdłuż dwuszeregu za plecami wyprostowanych na baczność żołnierzy. Po chwili był już na prawym skrzydle. Odległość do dowódcy korpusu wynosiła nie więcej niż sześć, siedem kroków. Kapitan ruszył na powitanie przybijajnc z całej siły, aż ziemia dudniła. Trzasnął obcasami, zasalutował.
— Obywatelu generale! — głos brzmiał czysto i uroczyście. — Dowódca batalionu operacyjnego kapitan Józef Waszkiewicz melduje batalion na zbiórce — powiedział jednym tchem.“(11)
wigilia w górach |GSM Center PL |Płytki łazienkowe
„— Mówi Nalewajko. Serwus, Józek! Generał przyjechał...
— Wiem, teraz nie mam czasu.
— A szkoda. Ja mam wiadomość, że na kolonii w Cimoszce „Bury" ukrył sześciu bandytów w stodole u meliniarza.
— Eeee, lipa!
— Sto procent! Murowane. Tylko wybrać! Jak kurczaki z gniazda. Wziąłbym swoich chłopaków, ale tamci są paskudnie uzbrojeni...
— No dobrze. Pomyślę po ^odjeździe gościa. Na razie! — Wskoczył w buty i wypadł przed budynek.
Kompanie stały już w dwuszeregu. Generał Kieniewicz, który prowadził sławnych kilińszczaków na Warszawę, na Wał Pomorski i na Berlin, był wysokim, tęgim, szpakowatym mężczyzną. W gronie oficerów sztabowych rozmawiał teraz z żołnierzami na prawym skrzydle. Co chwilę spoglądał w prawo, skąd powinien nadejść dowódca batalionu. Widocznie niecierpliwił się.
Waszkiewicz ruszył pośpiesznie wzdłuż dwuszeregu za plecami wyprostowanych na baczność żołnierzy. Po chwili był już na prawym skrzydle. Odległość do dowódcy korpusu wynosiła nie więcej niż sześć, siedem kroków. Kapitan ruszył na powitanie przybijajnc z całej siły, aż ziemia dudniła. Trzasnął obcasami, zasalutował.
— Obywatelu generale! — głos brzmiał czysto i uroczyście. — Dowódca batalionu operacyjnego kapitan Józef Waszkiewicz melduje batalion na zbiórce — powiedział jednym tchem.“(11)
<<<< „Porządny pracownik różni
| Tego i on nie musiał mówić >>>>
wigilia w górach |GSM Center PL |Płytki łazienkowe